Niecodzienne zlecenia w agencji eventowej.

Właściwie, w przypadku agencji eventowej trudno mówić o niecodziennych zleceniach – każde bowiem jest jedyne, niepowtarzalne i wyjątkowe. Z reguły profesjonalnie przygotowane imprezy szyte są na miarę konkretnego klienta, skutkiem czego powtarzalność i rutyna omija je szerokim łukiem. Faktem jest natomiast, że niektóre zlecenia są, powiedzmy, „wyjątkowsze”, a w każdym razie bardziej pamiętne, choćby ze względu na stopień skomplikowania. Pani Barbara Grzebinoga z Event house zgodziła się opowiedzieć się o kilku szczególnie spektakularnych i szalonych pomysłach swoich klientów.

 

Szaleństwo nr 1 – rozjechać nudę

 

W ramach Konferencji Sprzedaży Red Bulla konieczne było zorganizowanie wykładu, na którym, jak to na wykładzie, mogło lekko powiać nudą. Klient postanowił więc rozbić rutynę i rozruszać nieco słuchaczy, a środkiem do osiągnięcia tego ambitnego celu był... wjazd Enduro na salą konferencyjną oraz wjazd na BMXie, a następnie spektakularne skoki pomiędzy rzędami oszołomionych słuchaczy.

Miny uczestników – bezcenne. Ilość szczegółów, które należało dograć, a więc zatrudnienie sportowców, ustalenie najdrobniejszych szczegółów tego „pokazu”, a przede wszystkim – znalezienie hotelu, który wyrazi zgodę na takie ekscesy – trudna do ustalenia, ale, jak widać, możliwa do realizacji.

 

Szaleństwo nr 2 – bolid w kosmetyczce

 

Producent kosmetyków, firma Kolastyna, zażyczyła sobie podczas eventu sprowadzenia z Niemiec modelu bolida formuły F1 w skali 1:1. Zamiarem organizatorów było pokazanie przeciążeń, a dokładnie – umożliwienie uczestnikom spotkania odczucia ich na własnej skórze. Tutaj wyzwaniem był nie tylko sam transport bolida, ale przede wszystkim wyposażenie hotelu w dodatkowe zasilanie, umożliwiające przeprowadzenie symulacji.

Z kolei inny klient zażyczył sobie, aby sprowadzić prawdziwy samochód na konferencję. Niby nic szczególnie ekstrawaganckiego, gdyby nie fakt, że spotkanie miało odbyć się... kilkaset metrów pod ziemią, w kopalni soli w Wieliczce.

 

Szaleństwo nr 3 - mała (?) prowokacja

 

Sieć sklepów z odzieżą House wymyśliła kiedyś akcję, w ramach której promowała zachowanie dziewictwa aż do ślubu. Swoją drogą, jest to fascynujący znak czasów, że coś, co dla pokolenia wcześniej było zarezerwowane dla „porządnych”, teraz stało się prowokacją dla zupełnie przekornych :) House zażyczył więc sobie... zbiórki podpisów pod projektem odpowiedniej Ustawy, nakazującej zachowanie dziewictwa do ślubu.

Jeszcze dalej poszło RMF MAXXX oraz 4MOVE. Na ich życzenie zorganizowano bowiem zbiórkę podpisów pod projektem niewinnie brzmiącej Ustawy „Porusz Posła”. W ramach nowej Ustawy, nasi rządzący mieliby obowiązkowo uczestniczyć w ćwiczeniach fizycznych podczas czasie przerw w obradach.

 

Czy z takimi klientami można się nudzić? Albo popaść w rutynę? Oczywiście, że nie – co nie oznacza, że dogranie wszystkich szczegółów, manewrowanie pomiędzy gąszczem przepisów a życzeniami klienta, a wreszcie odpowiednie skalkulowanie kosztów jest rzeczą prostą.

Jednak klient właśnie za to płaci; nie zna przepisów, nie wie, czy „się da” (chociaż ma nadzieję, że owszem), chce tylko, aby jego śmiały plan został zrealizowany. Wymaga więc profesjonalizmu, otwartości, a przede wszystkim – znajdywania rozwiązań, a nie wyłuszczania listy problemów. Posiada pieniądze i pomysł, a częściej – pieniądze i marzenie. I nie wie, jak to zrobić, aby je spełnić. Od tego są inni, którzy wiedzą, i którzy są na tyle kreatywni (i, bądźmy szczerzy – na tyle szaleni), że to zrobią :)

<